14 paź„Bogu dziękujcie, ducha nie gaście”. Dlaczego III RP wstydzi się Dekalogu?

Błogosławiona s. Marta Wiecka

Kościół katolicki ma od tygodnia nową błogosławioną. Na ołtarze została wyniesiona polska szarytka s. Marta Wiecka.

Siostra Marta Wiecka zmarła na tyfus w 1904 r. w wieku 30 lat. Swoje młode życie oddała, zastępując dobrowolnie jednego z pracowników szpitala w niebezpiecznym zadaniu dezynfekcji izolatki. Podjęła taką decyzję, gdyż młody mężczyzna oddelegowany do tego zadania, był ojcem rodziny.

Od czasu śmierci s. Marty – mimo kilkudziesięciu lat komunistycznych prześladowań – nieprzerwanie trwa jej żywy kult. Jej grób w Śniatynie na ukraińskiej Bukowinie odwiedzają tysiące pielgrzymów z Polski, Ukrainy, Białorusi i Rosji. Modlą się przy nim łacinnicy, unici, ormianie, prawosławni, a nawet wyznawcy religii niechrześcijańskich. Przy grobie dokonywały się też liczne cuda.

Jednym z nich było cudowne ocalenie miejscowej Żydówki i jej dziecka. Podczas II wojny światowej z getta w Śniatynie pędzono grupę Żydów na rozstrzelanie. Tuż koło cmentarza kobieta z małym dzieckiem wyskoczyła z szeregu i przez żywopłot doskoczyła do grobu Marty Wieckiej, położyła się na nim razem z dzieckiem. Esesmani pobiegli za nią, ale jej nie znaleźli. Nie pomogły nawet psy, wyspecjalizowane w wyszukiwaniu ukrytych ludzi. Z tej grupy tylko ta Żydówka z dzieckiem uratowała się, inni zginęli. Niemcy rozstrzelali tam ok. 5 tys. Żydów.

Marta Wiecka (Marta Anna Maria Szrawa de Wiecka) przyszła na świat 12 stycznia 1874 r. we wsi Nowy Wiec na Kaszubach, w bogatej rodzinie ziemiańskiej. 26 kwietnia 1892 r. Marta wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo w Krakowie. 21 kwietnia 1893 r. otrzymała habit siostry miłosierdzia.

Pierwszą jej placówką był Szpital Powszechny „Pijary” we Lwowie, gdzie przyuczała się do zawodu pielęgniarki. W 1894 r. skierowano s. Martę do pracy w Szpitalu Powszechnym w Podhajcach (obecnie Ukraina). Większość mieszkańców, bo aż 4 tys. stanowili Żydzi. Tu za jej przyczyną zdarzały się ich nawrócenia na katolicyzm.

Kiedyś Marta pod nieobecność lekarza składała nogę miejscowemu rabinowi, który był bardzo niezadowolony, że robi to kobieta, a w dodatku innej wiary. Wytłumaczyła, że nie jest kobietą, tylko osobą Bogu poświęconą. Rabin długo obserwował jej codzienną pracę, pobożność i troskę o chorych – potem pisał listy do „Świętej siostry Marii ze Śniatynia”.

Rok 1899 przyniósł kolejną zmianę miejsca, tym razem była to Bochnia. Tutaj 25-letnia s. Marta zaznała wielu cierpień spowodowanych zawiścią i oszczerstwami. Wprawdzie bezpośredni przełożeni nie zwątpili w jej niewinność, ale dotknęło ją niezadowolenie wyższych władz zakonnych. Ostatecznie oszczerca wyznał swą winę.

Później siostra Marta wyznała swojemu bratu ks. Janowi Wieckiemu, że miała uprzednio wizję krzyża: wyrastały z niego promienie i słyszała głos Chrystusa. Otrzymała zapowiedź cierpień i rychłej śmierci.

W 1902 roku s. Wiecka została przeniesiona do Śniatynia na Bukowinie. Śniatyń był wielokulturowym miasteczkiem liczącym 11 tys. mieszkańców, z przewagą Ukraińców – unitów i Żydów.

Wesoła i ofiarna, całe dnie, a często i noce, spędzała w salach szpitalnych. Miejscowy proboszcz podsyłał jej do szpitala ludzi z powikłanymi sumieniami, moralnie zaniedbanych, niepraktykujących, ubogich. Miała zwyczaj modlić się przy chorych, którzy umierali. Umierających prosiła zaś, aby wyprosili jej łaskę szybkiego spotkania z Bogiem. W szpitalu zaczęły dziać się cuda. Jedna z salowych była świadkiem, jak umierająca na sali operacyjnej kobieta powróciła do zdrowia na skutek modlitwy s. Marty.

W Wigilię 1903 r. s. Marta oświadczyła siostrom, że następną Wigilię będzie już spędzać z Panem Jezusem. I tak się stało. S. Marta oddała życie za młodego człowieka, pracownika szpitala. Wiedząc, że jest on ojcem rodziny i chcąc go chronić, zdecydowała się zamiast niego przygotować dezynfekcję separatki po tyfusie plamistym. Zmarła – jak twierdzą świadkowie – w stanie ekstazy, w wieku 30 lat. W czasie jej choroby przed szpitalem gromadził się tłum, oczekujący wieści na temat „dobrodziejki” i „matuszki”. W synagodze żydzi modlili się o jej zdrowie. Powszechnie uważano ją za świętą, która oddała życie za drugiego człowieka. Na pogrzebie nie zabrakło katolików trzech obrządków, prawosławnych i żydów.

Kult s. Marty Wieckiej trwa od ponad 100 lat. Do jej grobu codziennie przychodzą pielgrzymi.

Chociaż szarytki musiały opuścić te tereny, grób Marty Wieckiej nawet w najcięższych czasach komunistycznych nie przestał być duchowym centrum dla całej okolicy.

Do momentu otwarcia procesu beatyfikacyjnego s. Wieckiej w 1997 r. Archiwum Sióstr Miłosierdzia w Krakowie miało zarejestrowanych ok. 250 zgłoszeń łask otrzymanych za jej pośrednictwem. Ze względu na prześladowania przez władze komunistyczne większość cudów nie była rejestrowana.

Źródło: KAI

Podobne artykuły

Zarządzaj zgodami plików cookie

Informujemy, że niniejsza strona internetowa wykorzystuje pliki „cookies”. Szczegółowe informacje na temat gromadzonych plików „cookies” znajdują się w Polityce prywatności. Użytkownik poprzez kliknięcie przycisku „Akceptuję” wyraża zgodę na przetwarzanie plików „cookies”. Użytkownik może zmienić opcje przetwarzania plików „cookies” poprzez kliknięcie przycisku „Ustawienia”, a następnie wybór plików „cookies”, na które wyraża zgodę. W przypadku kliknięcia przez użytkownika przycisku "Odmawiam" przetwarzaniu będą podlegać jedynie konieczne pliki "cookies".