13 paźAbp Fulton Sheen. Kim jest nowy błogosławiony Kościoła?

Pigułki śmierci z internetu

Holenderska organizacja rzekomo broniąca praw kobiet przez internet sprzedaje Polkom nielegalnie środki aborcyjne. Dostarczane pigułki wywołują u kobiet poważny krwotok. W sieci może kupić je każdy, nawet nastolatka – informuje „Dziennik”, którego dziennikarka bez najmniejszego problemu zamówiła medykament. Według obliczeń lekarzy po jego zażyciu ponad 10 proc. pacjentek trafia w stanie ciężkim do szpitali.

– Większość tych aborcyjnych tabletek to leki na rozmaite choroby, bezpieczne dla ludzi. Ale ich składniki u ciężarnej kobiety wywołują poronienie, przy którym jest spore ryzyko krwotoku. A krwotok wewnętrzny jest bardzo groźny, bez interwencji lekarskiej może doprowadzić nawet do śmierci – mówi prof. Romuald Dębski, ginekolog-położnik.

Zamówienie tabletek aborcyjnych poprzedza wypełnienie ankiety na stronie internetowej Women on Web, która ma zastąpić konsultację lekarską. Okazuje się jednak, że w zasadzie cokolwiek by się napisało i tak pojawia się na koniec wynik, że "można dokonać aborcji”. System co najwyżej prosi o poprawienie niektórych odpowiedzi – czytamy w dzienniku. Kilka dni po przelaniu 70 euro darowizny na amsterdamskie konto organizacji nadchodzi przesyłka – sześć tabletek przeciwwrzodowego misoprostolu i jedna mifepristone, który jest zakazanym w Polsce środkiem aborcyjnym oraz test ciążowy.

Sądząc po ilości rejestracji na forum poświęconym tej organizacji środki do domowej aborcji od WoW kupiło już kilkaset Polek. Do lekarzy co i rusz trafiają ofiary internetowych aborcji. "Ostatnio była to 18-letnia pacjentka, która nie poroniła, tylko uszkodziła płód. Tabletki przyjęła dwa tygodnie wcześniej, przez cały czas krwawiła i miała bóle. Nie poszła od razu do lekarza, bo w internecie napisano, że to normalne objawy" – powiedziała „Dziennikowi” ginekolog z Olsztyna.

Z badań opublikowanych w specjalistycznym czasopiśmie "British Journal of Obstetrics and Gynaecology” wynika, że aż 11 proc. ze zbadanych 400 pań, które zażyły polecane przez Women on Web środki, wymagało zabiegu chirurgicznego. W niektórych przypadkach medykamenty nie doprowadziły do całkowitego przerwania ciąży, w innych wywołały krwawienie, omdlenia, a nawet anemię – informuje „Dziennik”.

Sprzedaż lekarstw poza aptekami jest karalna – w marcu sąd w Toruniu skazał na siedem lat mężczyznę, który handlował w sieci lekiem antynowotworowym mającym działanie poronne. Co najmniej jedna z kobiet, która kupiła od niego pigułki, zmarła. Mimo to nikt dotąd nie opanował panującego w internecie chaosu sprzedaży leków wywołujących ubocznie poronienie. Policja monitoruje sieć, ale zajmuje się tym jeden wydział, który ściga wszystkie przestępstwa internetowe. Służba Celna nie widzi problemu – czytamy w „Dzienniku”.

Źródło: „Dziennik”

Podobne artykuły

Polacy oddali swe rodziny pod opiekę Najświętszej Rodziny!

Wspaniały finał kampanii „Najświętsza Rodzino, bądź naszą obroną”! 28 grudnia, w uroczystość Świętej Rodziny, przedstawiciele Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi złożyli księgę z nazwiskami 16 766 uczestników kampanii w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. To pokazuje, jak wielka jest u Polaków potrzeba oddania swoich rodzin pod opiekę Najświętszej Rodziny, na którą odpowiedziało nasze Stowarzyszenie!

Zarządzaj zgodami plików cookie

Informujemy, że niniejsza strona internetowa wykorzystuje pliki „cookies”. Szczegółowe informacje na temat gromadzonych plików „cookies” znajdują się w Polityce prywatności. Użytkownik poprzez kliknięcie przycisku „Akceptuję” wyraża zgodę na przetwarzanie plików „cookies”. Użytkownik może zmienić opcje przetwarzania plików „cookies” poprzez kliknięcie przycisku „Ustawienia”, a następnie wybór plików „cookies”, na które wyraża zgodę. W przypadku kliknięcia przez użytkownika przycisku "Odmawiam" przetwarzaniu będą podlegać jedynie konieczne pliki "cookies".