Święty Jan Kapistran – wielki kaznodzieja i krzyżowiec

Pracując codziennie, przez 40 lat nauczał wiernych, nawracał heretyków i bałwochwalców, naprzód we Włoszech, potem w Niemczech, na Słowiańszczyźnie i na Węgrzech. Przez lat 6 będąc generałem obserwantów, wiele się przyczynił do zaprowadzenia koniecznej u nich reformy. Gdy właśnie podówczas sekta fratricellów i lizochów zakłóciła spokój we Włoszech przez zbytnie wywyższanie ubóstwa, tajemne schadzki, odrzucanie praw kościelnych i rozpustę, Papież rozkazał Kapistranowi, aby ich przekonywał o błędzie i nawrócił. Jan chlubnie się z tego wywiązał.

Z takim samym powodzeniem w Rzymie głosił kazania do żydów. Już wtedy w całych Włoszech słynął jako znakomity kaznodzieja: dokąd się obrócił, spieszyły za nim tłumy pobożnego ludu, miasta zapraszały go do siebie z kazaniami, choćby tylko na jeden dzień, na jego spotkanie zbiegały się masy ludu i duchowieństwa, z nadzwyczajną okazałością i weselem, najobszerniejsze kościoły nie mogły pomieścić słuchaczów, tak, iż częstokroć musiano mu stawiać kazalnice na rynkach i polach.

Daleko ważniejszą misję otrzymał Kapistran w r. 1451. Po zakończeniu soboru konstancjańskiego (1418), w Czechach zawrzała okropna wojna; daremnie ojcowie bazylejscy usiłowali (1431) pojednać zwaśnione strony: husyci, przez długi czas zakłócając spokój Kościoła, pustoszyli własną ojczyznę. Opiekujący się małoletnim Władysławem Pogrobowcem Fryderyk III, cesarz, pragnąc przywrócić spokój nieszczęśliwemu krajowi, za radą Eneasza Sylwiusza, udaje się do Papieża, z prośbą o przysłanie głośnego z prac apostolskich Kapistrana.

Mikołaj V wyprawił świętego męża w charakterze swego legata, wkładając nań obowiązek uśmierzenia krwawych walk husyckich i wzmocnienia podkopanej w Niemczech powagi Kościoła.

Kapistran, spiesząc do Wiednia z 12 towarzyszami (w czerwcu 1451 r.), po drodze naucza i wzywa do pokuty. Obok niesłychanej potęgi słowa, powagi wieku (miał lat 66), młodzieńczej czerstwości i (mimo umartwionego żywota) zawsze rumianej i wypogodzonej twarzy, dziwnie dźwięcznego i donośnego głosu, co wszystko wymownie oddziaływało na słuchacza, posiadał dar uzdrawiania, a tak wszędzie i grzeszników nawracał i chorych leczył.

Im bliżej był Wiednia, tym liczniejsze spotykał rzesze pobożnych, głosił kazania na otwartych miejscach; pragnący widzieć jego osobę wchodzili na drzewa, mury i dachy, a szczęśliwym się mienił, kto się mógł dotknąć jego szaty.

Przez całą Karyntię, Styrię i Austrię wszędzie występowały tłumne procesje na jego przyjęcie, a w Wiedniu 100 000 osób wszelkiego stanu otaczało jego kazalnicę na placu przy katedrze św. Szczepana.

Posiadając tylko włoski i łaciński język, nie mógł być rozumianym przez ludu któremu księża tłumaczyli jego słowa; mimo to sprawiał skutki nadzwyczajne: obfite łzy i łkania, liczne i stanowcze nawrócenia, zgoda nieprzyjaciół, naprawa szkód i zgorszeń były owocem jego trudów. Kobiety wyrzekały się zbytku i próżności, kupcy nieprawego zysku, młodzież porzucała świat i wstępowała do klasztorów. Wielu z uczonych i akademików wiedeńskich, wielu członków najznakomitszych rodzin przyjąwszy z rąk Jana habit bernardyński, poświęciło się na służbę Bożą i usługę bliźnich.

W końcu lipca t. r. wybrał się do Czech, głównego celu swego posłannictwa; gdy jednak z powodu przeszkód stawionych przez husytów nie mógł wejść do tego kraju, mimo kilkakrotnych usiłowań i przydanej mu od cesarza straży, pracował na pograniczu lat kilka, i przez kazania, rozmowy, katechezy i pisma walczył z błędami sekciarzy. 

W gronie nawróconych przez niego 11 000 husytów było wielu duchownych i magnatów. Z takim powodzeniem pracował w Ołomuńcu i Bernie, potem w Chebie (Eger w Czechach nad granicą bawarską) i Fryburgu; objeżdżając kraje niemieckie, głosił kazania w Turyngii, Saksonii, w Erfurcie (do 60 000 słuchaczów), Weimarze, Halle, Lipsku, Norymberdze, Ratyzbonie, Dreźnie, Budziszynie, Magdeburgu, Bambergu itp. Wszędzie stanowczo wpłynął na poprawę skażonych obyczajów, a we Wrocławiu podkopał przewagę husytów i założył klasztor dla współbraci.

Odgłos świetnych i bogatych w skutki prac Jana doszedł i do Polski. Dbały o dobro swych owieczek kard. Oleśnicki, bp krakowski, napisał doń (2 sierpnia 1451 r.) uprzejmy list, zapraszając na misję do swej diecezji; toż powtórzył król Kazimierz (z Gródka we wrześniu t. r.), obiecując „kochanemu ojcu obfite żniwo w swym państwie, mianowicie na Rusi, gdzie nie zbywa na takich, co głosu jego gotowi posłuchać i pójść drogą przez niego wskazaną”. Pomimo gorących próśb kardynała i króla, mimo wywołanego żądaniem kardynała rozkazu papieskiego i jeszcze dwóch listów Oleśnickiego (r. 1452 i 53), Jan pragnąc nawrócenia Czech, został jeszcze na ich pograniczu w Germanii, gdzie go książęta wzywali na zjazdy, a biskupi chcieli mieć w swych diecezjach, i dopiero 28 sierpnia 1453 r. przybył z Wrocławia do Krakowa, w towarzystwie biskupiego delegata ks. Jana Długosza i wielu panów.

Jan Kapistran opuścił Kraków 14 maja 1454 r., z powszechnym żalem, odprowadzony przez niezliczone tłumy wielbicieli wszelkiego stanu, płci i wieku, dwie mile za miasto, gdzie pożegnawszy się z kardynałem, prałatami, mnogim klerem i całą rzeszą, puścił się do Wrocławia.

Ale Bóg zgotował dlań obfite jeszcze żniwo na Wschodzie. Gdy Turcy, po zdobyciu Konstantynopola w 1453 r., zapragnąwszy opanować całą Europę i zatknąć półksiężyc na murach Wiednia i Rzymu, wtargnęli do Węgier i oblegali Belgrad, wtedy książęta chrześcijańscy, zagrożeni strasznym niebezpieczeństwem ze strony dzikich azjatów, obrócili oczy na Jana, jako męża osobliwego i wyrocznię swego czasu. W roku 1455 Jan stanąwszy na sejmie w Neustadt, zachęcał książąt i lud do walki z nieprzyjacielem. Eneasz Sylwiusz, błagając go o połączenie swym wpływem stronnictw, by tym skuteczniej działać przeciwko wrogom, w te się doń odzywa słowa, które nam dosadnie malują ówczesne rozprzężenie obyczajów: „Wykorzeń gnuśność, pychę i łakomstwo, trzy plagi, sprowadzające na Kościół jarzmo tureckie”.

Powołany do zagrożonych niebezpieczeństwem Węgier, pracuje tam Jan niezmordowanie przez cały rok, zachęca słowem i listami do wyprawy krzyżowej, doradza papieskiemu legatowi, a przemierzając Węgry, Siedmiogród, Wołoszczyznę i Mołdawię, wszędzie gromadzi wojsko, kojarzy zgodę między przywódcami, współdziała przy odrzuceniu pierwszego planu walki i wyborze naczelnego wodza, wyprawia posłów, rozpisuje listy na wszystkie strony, słowem, jest duszą wszelkich wojennych działań. W roku 1456 rozpoczęła się krucjata: Jan Kapistran spotkał się w Peterwardein z węgierskim hetmanem Janem Hunyady.

Tym to dwóm Janom zawdzięcza chrześcijaństwo złamanie potęgi nieprzyjaciół pod murami Belgradu i wyrwanie z największego niebezpieczeństwa. Bo kiedy chrześcijańscy wojownicy byli już gotowi ustąpić przewadze muzułmańskiej, Jan stanąwszy w miejscu najzaciętszej walki, w głębokim przekonaniu, że wyznawcy prawego Boga muszą zwyciężyć, spieszy z krzyżem w ręku przeciwko nacierającym Turkom i gorącymi słowy i własnym przykładem zagrzewa cofających się żołnierzy do nowego starcia. Hunyady ośmielony przez Jana, uderza na trzykroć liczniejszego wroga i stanowcze odnosi zwycięstwo na Dunaju, a drugie przy twierdzy 22 lipca 1456 roku. Poległo tam 24 000 Turków. 300 dział i wszystkie wojenne przybory stały się łupem zwycięzców. Ocalały tym sposobem Węgry, odetchnęła Europa i Kościół. Ubogiego mnicha, sprawcę powszechnej radości, naoczny świadek zwie wodzem całej wyprawy.

Wkrótce po odniesionym tryumfie umarli obaj bohaterowie: Hunyady 11 sierpnia, Jan 23 października w Willaku. […]. W poczet świętych policzył Jana Kapistrana Aleksander VIII w roku 1690, ale dopiero Benedykt XIII w 1724 r. wydał bullę kanonizacyjną. Kościół Powszechny wspomina go w dniu 23 października.
Ks. M. S.

Za: Encyklopedia Kościelna pod red. x. M. Nowodworskiego

Podobne artykuły

Nasz kalendarz zagwarantuje Ci 365 dni z Maryją. Nie czekaj – odbierz go już dzisiaj!

Nasz kalendarz „365 dni z Maryją” z motywem przewodnim: „Papiestwo – skała, na której stoi Święty Kościół” pomoże Ci chwalić Boga i Najświętszą Maryję Pannę oraz na nowo odkryć duchowe skarby Kościoła. Zadzwoń do nas pod numer 12 423 44 23 lub odwiedź stronę www.365dni.kalendarzmaryjny.pl i odbierz swój egzemplarz z wizerunkami Fatimskiej Pani oraz dwunastu papieży Kościoła Katolickiego!

Poleć swoich zmarłych Matce Bożej Fatimskiej! Weź udział w naszej kampanii!

– Ja jestem Matką dusz czyśćcowych. Moje modlitwy łagodzą czyśćcowe męki tych, którzy znosić je muszą. Jestem Matką pocieszenia dla dusz cierpiących, które na wezwanie mego imienia radują się jak chorzy, usłyszawszy słowa pocieszenia od lekarza – takie słowa usłyszała od Maryi podczas jednego z objawień św. Brygida Szwedzka.

Zarządzaj zgodami plików cookie

Informujemy, że niniejsza strona internetowa wykorzystuje pliki „cookies”. Szczegółowe informacje na temat gromadzonych plików „cookies” znajdują się w Polityce prywatności. Użytkownik poprzez kliknięcie przycisku „Akceptuję” wyraża zgodę na przetwarzanie plików „cookies”. Użytkownik może zmienić opcje przetwarzania plików „cookies” poprzez kliknięcie przycisku „Ustawienia”, a następnie wybór plików „cookies”, na które wyraża zgodę. W przypadku kliknięcia przez użytkownika przycisku "Odmawiam" przetwarzaniu będą podlegać jedynie konieczne pliki "cookies".