Współczesny świat dzieli się podobno na tych, którzy wierzą w rewelacje demaskatorskiego portalu WikiLeaks, i niedowiarków, którzy uważają je za jedną wielką prowokację. Jeśli tak jest rzeczywiście, to ja należę zdecydowanie do tej pierwszej grupy. Bo, jak słusznie zauważył były rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej Joaquín Navarro-Valls, „może wydawać się dobry ten tylko, kto jest nim faktycznie, złym zaś również ten, kto stara się wyglądać na dobrego. Paradoks ten bardziej służy uciekaniu od hipokryzji aniżeli osłabieniu autorytetów” – pisze Łukasz Kaźmierczyk na łamach "Przewodnika Katolickiego".