
Europętla na szyi
Jak można było przewidzieć, już w dwa lata po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej rozpoczęto wywieranie na Polskę nacisku ideologicznego na niespotykaną dotąd skalę.

Jak można było przewidzieć, już w dwa lata po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej rozpoczęto wywieranie na Polskę nacisku ideologicznego na niespotykaną dotąd skalę.

Przed pięcioma laty 44-letnia Bożena Kleczkowska usłyszała od ordynatora oddziału ginekologicznego szpitala przy ul. Inflanckiej w Warszawie, że ten nie dokona aborcji jej 17-tygodniowego dziecka obciążonego zespołem Downa. Taką decyzję lekarz podjął po konsultacji z konsultantem krajowym ginekologii prof. Bogdanem Chazanem. Zdaniem lekarzy zespół Downa nie daje podstaw do legalnej aborcji.

Relacje seksualne pomiędzy osobami tej samej płci narażają homoseksualistów, lesbijki i osoby biseksualne na wysokie ryzyko zapadnięcia na choroby przenoszone drogą płciową (ch.p.d.p.), zranienia fizyczne, zaburzenia psychiczne a nawet skrócenie wieku życia. Istnieje pięć zasadniczych cech, które różnią relacje homoseksualne od relacji heteroseksualnych ze względu na określone konsekwencje medyczne.

Jeśli ktoś z ponad dwóch tysięcy uczestników Marszu dla Życia i Rodziny żywił jakiekolwiek złudzenia, że żyje w kraju obiektywnych mediów i uczciwego dziennikarstwa – po minionej niedzieli z pewnością zmienił zdanie. Jednak nawet ci najbardziej sceptyczni wobec świata mediów przecierali oczy ze zdumienia, kiedy w niedzielny wieczór zasiedli przed telewizorami lub w poniedziałek kupili gazety, chcąc dowiedzieć się, w jaki sposób dziennikarze relacjonowali rzeszom swych widzów lub czytelników wydarzenie, w którym sami wszak uczestniczyli.

Niekiedy zdarza się, że w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie mają miejsce wydarzenia zupełnie zdawałoby się niezależne, a będące epizodami jednego procesu. Oto właśnie w tym samym dniu, w którym zapadła decyzja legalizująca paradę dewiantów w Warszawie, Sąd Rejonowy w Lublinie uznał organizatora wystawy antyaborcyjnej "Wybierz życie" winnym "wywołania zgorszenia w miejscu publicznym". Taka koincydencja może zaiste urosnąć do rangi symbolu.

– Sprawy w Polsce idą w złym kierunku – piszą wysokonakładowe dzienniki w Europie, cytowane skwapliwie przez polskojęzyczne media. – Zagrożona jest wolność – wykrzykują na ulicach polskich miast działacze lewicy. Cóż takiego stało się w naszym kraju, że informacje przekazywane każdego dnia przez media tworzą wrażenie zaistnienia jakiegoś wielkiego kataklizmu społeczno-politycznego? Czyżby ceny akcji spadały na łeb na szyję na giełdzie i z dnia na dzień setki tysięcy Polaków traciły pracę? Czyżby masowo zamykano w więzieniach przedstawicieli opozycji i zakazywano publikacji tytułów niechętnych władzy? Otóż nie, to tylko przed kilkoma tygodniami zawiązana została koalicja rządząca, zapowiadająca radykalne zmiany w dziedzinach, w których od 1989 r. panował swoisty "ład" zapewniający nieformalnym układom postesbeckim wpływ na władzę, a ideologom socjalistyczno-liberalnej lewicy – rząd dusz.

Od kilkunastu już lat jesteśmy w Polsce świadkami znieważania świętości naszej wiary w mediach. Dzieje się tak pod pozorem wolności wypowiedzi. Wystarczy przypomnieć wizerunek Najświętszej Panny Częstochowskiej w masce gazowej na okładce tygodnika „Wprost”, plakat filmu „Skandalista Larry Flint” czy prezentowane w kinach filmy „Ksiądz” lub „Dogma”. Regularnie atakują naszą wiarę takie brukowe pisma jak „Nie” czy „Fakty i mity”. Niedawno na łamach pisma „Machina” po raz kolejny znieważono częstochowski wizerunek Maryi, zastępując Jej oblicze twarzą piosenkarki Madonny. Obecnie mamy do czynienia z zakrojoną na szeroką skalę akcją promowania antykatolickiego filmu „Kod da Vinci”.

Przed kilkoma dniami w dodatku do GW "Duży Format" ukazał się apokryf pt. "Ewangelia Judasza". Długo oczekiwany moment kiedy sztandarowy tytuł Agory otwarcie ujawni swoje antykatolickie oblicze w końcu nadszedł.

Środowiska i media związane ze Spółką "Agora" od lat stanowią ośrodek propagandy antyrodzinnej, która w ostatnich trzech latach szczególnie przybrała na sile. Pośród publikacji i audycji propagowanych za pośrednictwem mediów związanych kapitałowo z Agorą, na pierwszy plan w tym zakresie tematycznym zdecydowanie wysuwa się sprawa promocji homoseksualizmu. Liderem medialnym pod tym względem stała się sztandarowa pozycja Agory – "Gazeta Wyborcza". W ciągu trzech ostatnich lat liczba publikacji w tym dzienniku związana z pozytywnym przedstawieniem homoseksualizmu i tzw. kulturą gejowską wzrasta w sposób lawinowy.

Takie rozpaczliwe wołanie zmieniające się w zaklęcie wyziera coraz częściej z publikacji i programów laickich mediów, które dotychczas rościły sobie prawo do kreowania rzeczywistości. Media, które odgrywały rolę prokuratorów, sędziów, katów i ostatecznych instancji odwoławczych, same stanęły pod pręgierzem opinii publicznej. Ich rozminięcie się z opiniami zdroworozsądkowej większości polskiego społeczeństwa staje się z dnia na dzień coraz bardziej wyraźne.

Od paru dni trwa medialna nagonka na jednego z dyrektorów szkół w Trójmieście, który ośmielił się stanąć w obronie elementarnych zasad przyzwoitości jakich, chyba przynajmniej w założeniu, winna bronić placówka edukacyjno-wychowawcza w rozumieniu cywilizowanego, wykształconego co najmniej na poziomie podstawówki człowieka. Całą tę "bulwersującą", sprawę wywołała, a jakże, słynna z tropienia nietolerancji "Gazeta Wyborcza".

Od tygodnia jesteśmy świadkami burzy jaką rozpętały liberalne i laickie media w Europie publikując karykatury Mahometa, które dla wyznawców islamu są jednoznaczne z bluźnierstwem. Pojawia się jednak pytanie: czy laickie media musiały udowadniać wolność prasy posuwając się do tej ewidentnej prowokacji względem wojującej religii spod znaku półksiężyca?
Informujemy, że niniejsza strona internetowa wykorzystuje pliki „cookies”. Szczegółowe informacje na temat gromadzonych plików „cookies” znajdują się w Polityce prywatności. Użytkownik poprzez kliknięcie przycisku „Akceptuję” wyraża zgodę na przetwarzanie plików „cookies”. Użytkownik może zmienić opcje przetwarzania plików „cookies” poprzez kliknięcie przycisku „Ustawienia”, a następnie wybór plików „cookies”, na które wyraża zgodę. W przypadku kliknięcia przez użytkownika przycisku "Odmawiam" przetwarzaniu będą podlegać jedynie konieczne pliki "cookies".
Wybierz, jakie pliki cookies chcesz zaakceptować. Twój wybór zostanie zachowany przez rok.
Konieczne
Te pliki cookie nie są opcjonalne. Są one potrzebne do funkcjonowania strony internetowej.
Statystyka
Abyśmy mogli poprawić funkcjonalność i strukturę strony internetowej, na podstawie tego, jak strona jest używana.
Doświadczenie
Aby nasza strona internetowa działała jak najlepiej podczas twojego przejścia na nią. Jeśli odrzucisz te pliki cookie, niektóre funkcje znikną ze strony internetowej.
Marketing
Udostępniając swoje zainteresowania i zachowania podczas odwiedzania naszej strony, zwiększasz szansę na zobaczenie spersonalizowanych treści i ofert.