Paryska katedra Notre Dame zajmuje szczególne miejsce w pamięci zbiorowej Francuzów i Europejczyków, jak również mieszkańców całego świata. Zbudowana w latach 1163–1345 świątynia poświęcona Najświętszej Maryi Pannie była świadkiem wielkich wydarzeń. Wśród nich wyróżnia się wprowadzenie przez króla Francji, św. Ludwika IX relikwii Korony Cierniowej Naszego Pana Jezusa Chrystusa, fragmentów Krzyża Świętego i innych jakże cennych relikwii. Warto przy tej okazji wspomnieć, że ten monarcha – wprowadzając święte przedmioty do katedry, na znak pokory ściągnął wcześniej obuwie.
Notre Dame jest najczęściej odwiedzaną świątynią w Europie – przybywa tu rocznie około 13 milionów osób. Skąd takie zainteresowanie? Między innymi stąd, że katedra ta jest wyjątkowym symbolem gotyckiej architektury. Ponadto jest wspólnym dziedzictwem chrześcijańskiego świata. Dlatego dramatyczna wiadomość o wielkim pożarze, jaki wybuchł w świątyni, wzbudziła ogromne poruszenie, głęboki smutek, łzy. Cały katolicki świat pogrążył się w szczerej modlitwie.
Wielka liczba gotyckich katedr rozsianych po całej Francji stanowi klejnot cywilizacji chrześcijańskiej. Średniowieczne szkoły teologii uczyły, że wszystko we wszechświecie odbija nieskończone piękno Boga. Wszechświat śpiewa nieskończoną chwałę swego Stwórcy. Tak więc wszystko to, co człowiek czyni, powinno odnosić się do życia wiecznego – ostatecznego celu każdego z nas. Stąd teologowie tego okresu doszli do wniosku i uczyli, że katedry muszą być w miarę możliwości miniaturką stworzonego wszechświata. Wejście do jakiejś katedry równało się z lekcją religii. Biedni, bogaci, szlachta, plebejusze, naukowcy i osoby niepiśmienne mogły „czytać” na witrażach, obrazach i w rzeźbach historię stworzenia, sceny z Ewangelii i życia naszego Zbawiciela, jak również oglądać przedstawienie Nieba, Czyśćca i Piekła. To sprzyjało pobożnym rozważaniom.
Mimo laicyzmu panującego w tzw. nowoczesnym świecie, współczesny człowiek zachowuje jeszcze resztki religijności, które manifestuje zwłaszcza w obliczu jakichś tragedii, jak np. wspomniany pożar katedry Notre Dame. W głębi swej duszy zdeformowanej przez laicyzm, człowiek ten zdaje sobie sprawę – świadomie lub nie – że Kościół zawsze jest łącznikiem między Niebem a ziemią. Wstrząs związany z widokiem płonącej świątyni może go skierować na powrotną drogę do Domu Ojca, tak jak kiedyś tę drogę odnalazł syn marnotrawny.
Na szczęście pożar tej podziwianej świątyni nie zniszczył jej skarbca, który zawiera cenne relikwie. Udało się uratować cierniową koronę oraz gwóźdź, którym był przybity do Krzyża nasz Pan, a także tunikę św. Ludwika IX. Nie uległ też zniszczeniu ołtarz główny świątyni ze złotym krzyżem. Nietknięty został także obraz Matki Bożej Częstochowskiej w kaplicy polskiej, podobnie jak XVII-wieczne organy i dwie rozety boczne. I – co najważniejsze – ocalał Najświętszy Sakrament.
Większość współczesnych ludzi, wliczając w to także wielu katolików, nie rozumie mentalności ludzi Średniowiecza. Przez wieki iluminizm starał się szerzyć kłamstwo, że Średniowiecze było okresem ciemnoty, ignorancji, religijnego fanatyzmu i kulturalnego zacofania. Dla zwolenników tej szkoły katedra Notre Dame od dawna już nie miała prawa istnieć. Na szczęście – mimo zamiarów i prób – ani fanatykom rewolucji francuskiej, ani Hitlerowi nie udało się jej zniszczyć.
Współcześni „postępowcy” już mają swoje wizje odbudowy katedry. Niektórzy mają już gotowy projekt nowej iglicy.
Miejmy jednak nadzieję, że nowa iglica będzie wierną kopią tej, która spłonęła…
Leonard Przybysz
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI | Aktualności | Piotr Skarga TV | Apostolat Fatimy