Katolicy wobec bluźnierstw

2006-05-11

Od kilkunastu już lat jesteśmy w Polsce świadkami znieważania świętości naszej wiary w mediach. Dzieje się tak pod pozorem wolności wypowiedzi. Wystarczy przypomnieć wizerunek Najświętszej Panny Częstochowskiej w masce gazowej na okładce tygodnika "Wprost", plakat filmu "Skandalista Larry Flint" czy prezentowane w kinach filmy "Ksiądz" lub "Dogma". Regularnie atakują naszą wiarę takie brukowe pisma jak "Nie" czy "Fakty i mity". Niedawno na łamach pisma "Machina" po raz kolejny znieważono częstochowski wizerunek Maryi, zastępując Jej oblicze twarzą piosenkarki Madonny. Obecnie mamy do czynienia z zakrojoną na szeroką skalę akcją promowania antykatolickiego filmu "Kod da Vinci".

Można dostrzec, że coraz częściej promowani są przez media rozmaici szydercy, którzy pod pozorem artystycznej prowokacji czy satyry w swoich błazeńskich popisach znieważają religię katolicką. Nawet gdyby ich "dzieła" odnosiły się do rzeczywiście istniejącego zła, to wyszydzanie i ośmieszanie nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim uczynkiem miłosierdzia, jakim jest napominanie grzeszących.

Wystarczy popatrzeć na przykład Chrystusa Pana, który karci faryzeuszy i przepędza biczem handlarzy, ale nigdy z nikogo nie szydzi, gdyż szydercze błazeństwo zawsze poniża godność osoby, zarówno tej ośmieszanej jak i samego ośmieszającego. Stąd też Kościół nawołując grzeszników do nawrócenia zawsze kierował się powagą, przez którą przebijało zarówno pełne pokoju miłosierdzie jak i surowa nagana, lecz nigdy jako środka nie stosował kpiny czy zniewagi.

Często nam się wydaje, że żarty są czymś niewinnym i moralnie obojętnym, choć w rzeczywistości jest odwrotnie. Niejednokrotnie już spotkałem się, i to wśród osób uważających się za katolików, z dowcipami na temat duchownych czy samego Pana Boga, które to żarty uwłaczają godności kapłańskiej lub są zwyczajnym bluźnierstwem. Oddawanie Bogu należnej mu chwały jest głównym zadaniem naszego życia, więc trzeba traktować je z należytym szacunkiem i powagą, a nie nadawać mu formy głupkowatej wesołości, jak to czynią niekiedy zbyt "wyluzowani" nowocześni apostołowie...

W tym momencie warto byłoby się zastanowić, czym jest bluźnierstwo i jaki jest jego cel. Bluźnierstwo jest wypowiadaniem się o Bogu lub wizualnym przedstawianiem Go w sposób sprzeczny z wiarą. Ciekawe uwagi na temat bluźnierstw poczynił przedwojenny dominikański myśliciel O. Jacek Woroniecki: "Bluźnierstwa mogą być aktami czysto wewnętrznymi, gdy człowiek w swym umyśle pielęgnuje myśli przeciw wierze.

Gorsze są oczywiście bluźnierstwa w słowach i to publiczne, mogące innych zgorszyć i zachęcić do naśladowania. Często się zdarza, że bywają wypowiadane one z nałogu, bezmyślnie, bez szczególnej intencji uwłaczania majestatowi bożemu. I wtedy mogą być jednak ciężkim przewinieniem, świadczącym o słabo ugruntowanej w duszy wierze. Najgorsze są bluźnierstwa popełniane świadomie z nienawiści do Boga, i te oczywiście są grzechem śmiertelnym".

Z tego też powodu powinniśmy sobie zdawać sprawę, że środowiska antykatolickie w Polsce będą się posługiwać bluźnierstwami w walce z katolikami. Publiczne bluźnierstwo będąc zniewagą Boga, obdarzanego przez katolików największą czcią i miłością, ma za zadanie zastraszyć ich i osłabić w ten sposób ich wiarę.
Naszą naturalną reakcją na publiczne bluźnierstwo powinien być stanowczy sprzeciw, a nie przemilczanie go.

Warto byłoby tu zacytować wypowiedź Roberta Ritchie, przedstawiciela Amerykańskiego TFP odpowiedzialnego za kampanie przeciwko znieważaniu religii katolickiej w USA: "Głównym motywem naszej walki z bluźnierstwami jest cześć Chrystusa Pana, Matki Bożej i Kościoła Katolickiego. Kiedy przedmiot czyjejś miłości jest atakowany, to naturalną reakcją jest jego obrona. W przypadku bluźnierstwa, widzimy rzeczy święte, które są podle atakowane. Czy możemy milczeć?

Czy ktokolwiek jest zaskoczony, że syn broni matki, gdy jest napastowana przez kryminalistów? Oczywiście, że nie. To przecież proste. Nie trzeba być doktorem z teologii, aby zareagować kiedy Jezus i Maryja są znieważani. Normalny pobożny katolik wie o tym i zamierza Ich bronić. Jest to owoc i dowód miłości. Byłem pod wrażeniem, w jaki sposób ujął to św. Hieronim. Nie pamiętam dokładnie słów, lecz powiedział, że nawet psy bronią swych panów, a on raczej wolałby umrzeć niż milczeć, gdy Bóg jest znieważany. Jeżeli bezrozumne zwierzęta bronią swoich panów, to dlaczego my nie mamy stanąć w obronie Naszego Stwórcy i Odkupiciela?

Drugim powodem jest to, że bluźnierstwo osłabia u katolików wolę walki. Tak jak Różaniec jest dla katolików "taranem" w walce ze złem, podobnie diabeł ma swój - bluźnierstwo. Używa go, aby złamać wiarę człowieka przez nieustanne atakowanie świętych osób Jezusa i Maryi, które ten człowiek kocha. Kiedy jakaś świętość jest ciągle ośmieszana, wielu męczy się jej obroną. Wtedy ta świętość traci na wartości w ich umysłach. Zatem, oprócz obrony czci Jezusa, Maryi i Wiary Katolickiej, mamy obowiązek walczyć z bluźnierstwem, aby podtrzymywać ludzi w wierze.

Innym powodem jest gromadzenie katolików, którym się wydaje, że są sami. Kiedy ktoś widzi dziesiątki tysięcy - nawet miliony ludzi - sprzeciwiających się bluźnierstwu, zaczynają im rosnąć serca. Ich entuzjazm wraca. To daje im nadzieję. Potem wracają do walki".

Bluźnierstwo, które ma osłabić naszą wiarę, gdy spotyka się ze stanowczym sprzeciwem, paradoksalnie przyczynia się do jej umocnienia. Środowiska antykatolickie zdając sobie z tego sprawę, często podejmują próby spacyfikowania katolickiej opinii publicznej za pośrednictwem mediów, twierdząc, że sprzeciw wobec aktu bluźnierstwa podnoszonego do rangi dzieła sztuki stanowi dla niego reklamę. W ten sposób chce się wytworzyć wśród katolików fałszywe przekonanie i obawę, że wszelkie protesty spopularyzują skandaliczne "dzieła" i ich autorów. Czy jednak ostrzeganie przed złem, jest zachęcaniem do niego? Cóż za absurd! To właśnie dzięki protestom i przestrogom, wiele nieświadomych zagrożenia osób unika zgorszenia. Protest przeciwko złu nie jest jego kryptoreklamą, ale antyreklamą.

Oczywiście, zawsze znajdą się tacy, co będą wysłuchiwać i oglądać bluźnierstwa, ale jest to zdeprawowana mniejszość, gdyż nieświadoma większość jest zachęcana do zła pod pozorem dobra. Dopiero odpowiednia reakcja demaskująca zło powoduje, że ta nieświadoma większość go unika. Trzeba sobie zdawać sprawę, że to nie zakazy czynią owoc bardziej pożądanym, ale złe skłonności w duszy człowieka. Owoc zakazany jest najsmaczniejszy dla tych, co go pożądają, a nie dla tych, co się nim brzydzą!

Szerzeniu bluźnierstw może jedynie sprzyjać nasza ospałość, tchórzostwo i bezmyślność. Dlatego też tym wadom powinniśmy przeciwstawić cnoty czujności, męstwa i roztropności, abyśmy w odpowiednim czasie, z należytą stanowczością i przy pomocy właściwie dobranych środków mogli się sprzeciwić zamiarom publicznego znieważania Boga i Kościoła.

Oprócz sprzeciwu wobec publicznych bluźnierstw, naszym moralnym obowiązkiem jest wynagradzanie Bogu tych zniewag poprzez modlitwę, umartwienia i inne praktyki pokutne. Broniąc czci świętych osób Jezusa i Maryi, powinniśmy jednocześnie modlić się o nawrócenie bluźnierców i łaskę skruchy dla nich, aby poprzez swoje grzechy nie przyczyniali się do potępienia siebie i bliźnich, ale żeby i oni także mogli dostąpić miłosierdzia Bożego. Walcząc zatem z bluźnierstwami mamy szansę dać dowody naszej miłości Boga i bliźniego.
Powieść George’a Orwella „Rok 1984” była zakazana w PRL. System uczulony na krytykę nie mógł jej tolerować obnażania jego prawdziwej dyktatorskiej twarzy. Czy film w reżyserii Łukasza Korzeniowskiego pt. „Rok 1984. Totalitaryzm 2.0” będzie również nie do zniesienia dla rozlewających się współczesnych totalitaryzmów, zawłaszczających sobie prawo do decydowania o nas i naszym życiu? Kinowa premiera filmu pt. „Rok 1984. Totalitaryzm 2.0" odbędzie się w Warszawie, w kinie „Luna” już 1 grudnia 2021 r. (w środę), godz. 19:00.
„Przebudowa Kościoła. Wszystko może się zmienić” – to temat spotkania z redaktorem PCh24.pl i PChTV Pawłem Chmielewskim w najbliższy czwartek, 25 listopada. Na prelekcję i dyskusję zaprasza Klub „Polonia Christiana” w Szczecinie na godz. 18.30 do auli Zespołu Szkół Salezjańskich przy ul. Ku Słońcu 124. Wstęp wolny.
„Nie taki opozycjonista. Ks. H. Gulbinowicz w rzeczywistości społeczno – politycznej PRL” – to temat dwóch spotkań z dr. hab. Rafałem Łatką, na jakie zapraszamy w ramach Klubów „Polonia Christiana” do Warszawy (18 listopada) i Gdyni (19 listopada).
Wielkopolska, Ziemia Lubuska i Małopolska – tak geograficznie lokują się nowe inicjatywy publicznych modlitw różańcowych. Wielka duchowa siła różańca od wieków jest wsparciem dla wiernych w trudnych chwilach i sposobem podziękowania za dary, jakimi nas obdarza Stwórca.
Mieszkańców Rzeszowa i wszystkich pragnących włączyć się w modlitwę różańcową zachęcamy do udziału w spotkaniu modlitewnym „Różaniec na szaniec”. Modlitwa odbędzie się w sobotę 13 listopada o godzinie 12.00 w centrum Rzeszowa, na skrzyżowaniu al. Łukasza Cieplińskiego i al. Józefa Piłsudskiego. Organizatorem modlitw różańcowych w trzech małopolskich miastach jest Fundacja Pro – Prawo do Życia przy wsparciu Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi.