Chociaż wydaje się, że marksizm umarł wraz z upadkiem Związku Sowieckiego, nie jest to niestety prawda. Trend uległ jedynie metamorfozie i przyjmując postać marksizmu kulturowego zagraża wielu krajom – uważa jeden z najbardziej znanych brazylijskich księży, gospodarz popularnego programu telewizyjnego „Cancao Nova,” ks. Paulo Azevado.
W wywiadzie udzielonym portalowi LifeSiteNews.com., ks. Azevedo mówi, że marksiści po zdyskredytowaniu ich poglądów ekonomicznych przenieśli się do sfery kulturalnej i tam starają się obalić wszystkie instytucje społeczne od wewnątrz.
- Muszą mieć kontrolę nad wszystkim, co tworzy kulturę. Przede wszystkim ważny jest dla nich Kościół, ale także uczelnie i szkoły, gazety, media itp. Dodał, że w tej chwili większość tych instytucji jest w ich rękach, ale ludzie wierzący nie powinni się zniechęcać w walce z nimi, ponieważ wspiera ich sam Pan Bóg.
Według ks. Azevedo, marksizm kulturowy opiera się nie tylko na myśli Marksa, ale także Nietzschego i Freuda. Celem tego ruchu jest zniszczenie zachodniej cywilizacji u samych jej korzeni, tak by mogła urzeczywistnić się utopijna wizja społeczeństwa bezklasowego, zbudowania „raju na ziemi”.
Szczególnym podmiotem ataków marksistów stała się – zdaniem kapłana – rodzina. Aktywiści tego trendu uważają, że rodzina jest instytucją opresyjną, ciemiężącą przede wszystkim kobiety, które muszą rodzić i wychowywać dzieci. Dążą do jej likwidacji, by wszystkich „zrównać ze sobą” i doprowadzić do powstania nowego społeczeństwa.
W Brazylii, kraju o największej liczbie ludności katolickiej na świecie, ataki marksistów koncentrują się na Kościele katolickim. Starają się oni wpływać na biskupów i zwykłych kapłanów, roztaczając przed nimi wizję „teologii wyzwolenia.” - Starają się dostać do chrześcijaństwa i zmienić je od wewnątrz – przekonuje Azevedo. Duchowny wyjaśnił, że w rzeczywistości marksiści nie zrezygnowali ze swojej idei ustanowienia społeczeństwa socjalistycznego, które w ich przekonaniu stanie się królestwem Bożym. - Używają tych samych słów. To brzmi jak coś katolickiego, jak coś chrześcijańskiego, ale jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że jest to coś dziwnego, ponieważ czegoś tutaj brakuje, czegoś co odnosi się do transcendencji, do nieba, do życia po śmierci– tłumaczył.
Zdaniem kapłana, to odrzucenie rzeczywistości duchowej wiąże się z uznaniem człowieka za „nadczłowieka," zgodnie z ideą Nietzschego, który może określać co jest dobre, a co złe, jak to obiecywał wąż w ogrodzie Eden.
Kapłan przestrzegał przed naiwnością, by nie sądzić, że marksizm umarł wraz z rozpadem Związku Sowieckiego. On uległ jedynie przeobrażeniu. – Stoimy naprawdę przed potworem, który niszczy wszystko, co pojawi się na jego drodze, wszystko, co szlachetne i święte – konkludował.
Źródło: LifeSiteNews.com ,AS.