Felieton
 
Czego uczy nas koronawirus
Jerzy Wolak

Pandemia COVID-19 to wielka Boża lekcja dla świata: Prochem jesteś i w proch się obrócisz (Rdz 3,19).

 

Jeszcze tak niedawno żyliśmy sobie jak pączki w maśle, przekonani, że okiełznaliśmy przyrodę i wszystkie jej mechanizmy mamy pod kontrolą; że już nigdy nic złego nam się nie stanie, bo nieustanny postęp niepowstrzymanie buduje nam raj na ziemi, który ziści się w pełni z chwilą ustanowienia globalnej republiki. Czyli wkrótce.

 

W XXI wieku… – powtarzaliśmy z dumą. I nagle, niemal z dnia na dzień, w tym samym XXI wieku zaczęło się życie jak – przy zachowaniu, rzecz jasna, wszystkich stosownych proporcji – za okupacji. Strach wychodzić na ulicę, zakaz zgromadzeń, szkoły pozamykane, nocą zaciemnienie, gdzieniegdzie godzina policyjna…

 

Być może miłosierny Ojciec Niebieski sprawi, że gdy słowa te znajdą się w druku, będzie już po wszystkim, jednak w chwili ich pisania zarysowana powyżej sytuacja trwa w najlepsze.

Beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5) – przypomina Dobry Pasterz swoim owieczkom. Bez Bożej pomocy nie opanujemy przyrody, bo ta słucha wyłącznie swego Stwórcy. Bez Bożej pomocy nie zbudujemy trwałej cywilizacji, bo zawsze do takich poczynań wmiesza się szatan, a tego Pan ścierpieć nie może – i jeden po drugim upadają wielkie ludzkie projekty, od wieży Babel po III Rzeszę.

 

Gdzie twoja potęga, człowiecze?! Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał (1Kor 4,7)?

 

Czymże tak chełpicie się w swej wyniosłości (Jk 4,16), gdy wasz nowy wspaniały świat Marksa, Roosevelta i Gatesa nader skutecznie podgryza mikrobik miliardy razy mniejszy od najmniejszego człowieka…?

 

A Jezus Chrystus wiek po wieku, milenium po milenium, eon po eonie cierpliwie powtarza: Ja jestem (Mt 14,27).