Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i z Unii Europejskiej już niebawem mają ratyfikować oenzetowską rezolucję, która uprzywilejowuje kraje muzułmańskie i zakazuje jakiejkolwiek krytyki islamu.
W grudniu 2011 na zaproszenie amerykańskiej sekretarz stanu Hillary Clinton, odbyła się w Waszyngtonie międzynarodowa konferencja pt. „Istambulski Proces”. Wzięli w niej udział przedstawiciele kilkudziesięciu państw muzułmańskich, skupionych w potężnej i wpływowej Organizacji Współpracy Islamskiej (OIC), a także reprezentanci UE i przedstawiciele najwyższych władz USA.
Członkowie konferencji zobowiązali się do wprowadzenia światowego zakazu jakiejkolwiek ustnej lub pisemnej krytyki wszelkich aspektów prawa szariatu, nawet jeśli byłaby to krytyka uzasadniona i sprawiedliwa.
To wielki sukces OIC, która od lat podejmuje usilne działania na rzecz zakazania krytyki islamu, uważanej za „bluźnierstwo”.
OIC, skupiająca w sumie 57 państw muzułmańskich naciska na kraje UE i USA, by ratyfikowały rezolucję oenzetowską 16/18, która została zaakceptowana w marcu 2011 r. przez Komisję Praw Człowieka w Genewie i była cicho zatwierdzona przez 193 członków Zgromadzenia Ogólnego ONZ w dniu 19 grudnia 2011 r.
Oficjalnym celem tej rezolucji jest „zwalczanie nietolerancji, negatywnego stereotypowania, stygmatyzacji i dyskryminacji na tle religijnym, podżegania do przemocy, bądź samej przemocy wobec osób ze względu na ich religię lub wierzenia". Krytycy rezolucji obawiają się jednak, że posłuży ona za dodatkowe narzędzie prześladowania mniejszości religijnych w krajach muzułmańskich. Okazuje się bowiem, że jej propagatorami są państwa mające na koncie największą liczbę wyroków skazujących w sprawach o bluźnierstwo: Pakistan, Iran, Arabia Saudyjska i Egipt.
Podjęte obecnie działania dla przeforsowania prawa o bluźnierstwie w szerszej skali, to zdaniem wielu znawców problematyki islamskiej „mydlenie oczu” zwolennikom wolności słowa. Poprzednia rezolucja Rady Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych nr 62/154, która zawierała zakaz „zniesławiania religii" została odrzucona, ponieważ nie zostałaby zaakceptowana w Stanach Zjednoczonych, ze względu na pierwszą poprawkę do Konstytucji, gwarantującą wolność słowa. Dlatego też teraz, aby pozyskać USA i móc stworzyć rezolucji, która mogłaby być zaakceptowana przez państwa zachodnie, mówi się o kryminalizowaniu wypowiedzi, które „podżegają do nienawiści" wobec religii. Wiadomo jednak, że w różnych krajach różnie to „podżeganie” może być interpretowane.
Michael Youssef, komentator portalu Town Hall nie ma wątpliwości, że OIC dąży do „nałożenia kagańca kilku odważnym politykom i dyplomatom, którzy sprzeciwiają się odmowie islamskich imigrantów, nie chcących się integrować ze społecznościami zachodnimi na obu kontynentach”. Pochodzący z Egiptu Youssef pisze, że w gruncie rzeczy muzułmanie walczą o uprzywilejowaną pozycję w państwach zachodnich, by szerzyć swoją religię. Przypomina sobie, jak nauczyciele w Egipcie wprost mówili mu, że islam rozprzestrzenia się na całym świecie za pomocą miecza. Jednak ekspansja islamu może się odbywać również w inny sposób. Komentator Town Hall pisze, że ten inny sposób to np.zastraszanie lub przekupywanie polityków z USA czy UE petrodolarami.
Rozmowy w Waszyngtonie budzą tym większy niepokój, że odbywały się za zamkniętymi drzwiami w ramach tzw. Procesu Istambulskiego.
Źródło: Townhall.com, The Counter Jihad.com, AS.