Słowo kapłana
 
Robotnicy ostatniej godziny
Ks. Bartłomiej Wajda

Wszyscy doskonale znamy przypowieść o robotnikach zatrudnionych w winnicy (Mt 20,1–16): gospodarz wyszedłszy szukać najemników, z pierwszą grupą (która miała pracować 12 godzin) umówił się o denara. Następnie wychodził jeszcze przez kolejne godziny dnia, nie umawiając się z robotnikami o konkretną stawkę, tylko zapewniając, że co będzie słuszne, da im. Ostatnia grupa najemników pracowała tylko jedną godzinę. Ponieważ denar stanowił zwyczajową kwotę, jaką zarabiał niewykwalifikowany robotnik pracujący przez cały dzień, stąd ci, którzy przepracowali jedynie część dnia pracy, a zwłaszcza ci ostatni, nie mieli prawa spodziewać się, że dostaną denara. Gdy jednak przyszedł czas wypłaty, wszyscy (niezależnie od tego, jak długo pracowali) otrzymali po jednym denarze, co sprawiło na pewno wielką radość ostatnim. Niemniej pracujący cały dzień uznali to za niesprawiedliwość i sądzę, że większość z nas, którzy tę przypowieść znają, ma podobne wrażenie. Jak zatem opanować to odczucie?

Otóż, zwróćmy uwagę, że gdyby nie inicjatywa gospodarza, który zaproponował ludziom czekającym na rynku konkretną pracę, wszyscy oni pozostaliby w trudnej sytuacji, gdyż w tym dniu nic by nie zarobili. To już jest dla nas bardzo pouczające w kontekście wiary, a mianowicie: to łaska Boża sprawia, że człowiek może zdobywać zasługi na Niebo. Zaproszenie do pracy w winnicy to nic innego jak zaproszenie do wejścia do Kościoła Katolickiego, a to się dokonuje przez chrzest. W tym sakramencie po raz pierwszy otrzymujemy łaskę uświęcającą, która uzdalnia nas do zdobywania zasług na Niebo.

[Pełny tekst w wydaniu papierowym]