Około 70–75 proc. mieszkańców Europy jest ochrzczonych w którymś z Kościołów chrześcijańskich – podaje Wikipedia. Lekko licząc, jakieś pół miliarda ludzi. W teorii to większość. No właśnie, w teorii…
Przypadek pierwszy – pastor
Ake Green, pastor Kościoła zielonoświątkowego, skazany w 2003 r. przez szwedzki sąd na miesiąc więzienia za swoje kazania na temat homoseksualizmu. Green przytaczał w nich fragmenty Pisma Świętego potępiające czyny homoseksualne oraz przypomniał o zagrożeniach związanych z AIDS. Sugerował także, że czynny homoseksualizm otwiera drogę do „innych zachowań seksualnych”. To wystarczyło, aby uznano go za winnego „homofobicznych” wypowiedzi. Prokurator uznał co prawda, że duchowny może głosić słowo Boże, ale jednocześnie nie ma prawa powoływać się na Biblię, ponieważ dotyczy ona „spraw bardzo starych, nieaktualnych, nieadekwatnych do współczesnych”. Tym samym Green stał się pierwszą osobą skazaną wprost za krytykę homoseksualizmu. „Od lat nie podejmuje się w ogóle tematu grzechu, a szczególnie grzechu czynów homoseksualnych. (…) Chrześcijaństwo w Szwecji dostosowało się do ustawodawstwa państwowego” – bronił się pastor.
Dziś ustawodawstwo większości państw zachodniej Europy traktuje krytyczne wypowiedzi na temat homoseksualizmu jako przejawy „homofobii” i „mowy nienawiści”, a walkę z nimi stawia ponad wolność religijną i swobodę wypowiedzi.
Przypadek drugi – pielęgniarka
Shirley Chaplin, 54-letnia pielęgniarka z Exeter w hrabstwie Devon, postawiona w 2009 r. przed sądem dyscyplinarnym za noszenie na szyi krzyżyka w pracy. Oskarżono ją o złamanie regulaminu zakazującego noszenia jakichkolwiek „naszyjników” przez pielęgniarki mające styczność z pacjentami. „Wszyscy, z którymi pracuję, wiedzą, że jestem chrześcijanką. Wiara motywuje mnie do służby i opieki nad innymi. O ile wiem, żaden pacjent nigdy się nie skarżył na mnie z powodu tego, że noszę krzyżyk” – tłumaczyła Chaplin. W odpowiedzi zarząd regionalnego ośrodka zdrowia oświadczył, że „noszenie naszyjnika połączone jest z niewielkim wprawdzie, niemniej realnym ryzykiem, że w przypadkach klinicznych pacjenci, zwłaszcza jeśli są oszołomieni, chwytają się czasem przedmiotów pod wpływem silnej emocji”.
W podobny sposób potraktowana została inna pielęgniarka, 43-letnia Helen Slatter. Tym razem jednak powodem zakazu noszenia krzyżyka była – zdaniem pracodawcy – groźba, że może on stać się „siedliskiem infekcji” i „potencjalną bronią”.
Niezwykle symptomatyczny jest także przypadek Ezzaza Aziza, motorniczego tramwaju w Amsterdamie. 57-letni koptyjski chrześcijanin uciekł z Egiptu przed prześladowaniami religijnymi po to tylko, by zostać zawieszonym w pracy przez swojego holenderskiego pracodawcę za „niezgodne z regulaminem” noszenie krzyża na szyi. „Myślałem, że Holandia jest krajem chrześcijańskim, ale teraz wszystko się zmieniło. Żyję w kraju Trzeciego Świata” – podsumował gorzko Azziz.
[...]
Pełny tekst:
"Przewodnik Katolicki"