Przed kanadyjskim Sądem Najwyższym toczy się postępowanie w przełomowej sprawie Saskatchewan Human Rights Commission (SHRC) przeciw Williamowi Whatcottowi, która dotyczy publicznego głoszenia nauki biblijnej na temat. homoseksualizmu. Jej rozstrzygnięcie będzie miało kluczowe znaczenie dla wolności religijnej w kraju.
W ubiegłym tygodniu rozpoczęły się przesłuchania przed sądem. Przedstawiciele lokalnej komisji praw człowieka z Saskatchewan uważają, że czytanie Biblii w telewizji, czy też publiczne propagowanie nauczania religijnego nt. homoseksualizmu może być uznane za „mowę nienawiści”. W związku z tym powinno być – ich zdaniem – karane.
Komisja Praw Człowieka z Saskatchewan (SHRC) złożyła pozew przeciwko Williamowi Whatcottowi przed Trybunałem Praw Człowieka w Saskatchewan w 2006 roku. Oskarżyła mężczyznę o niezgodną z prawem dystrybucję ulotek, które informowały o zagrożeniach związanych z aborcją i homoseksualizmem. Ulotki te zostały napisane w odpowiedzi na anonse homoseksualistów w lokalnej gazecie, poszukujących „młodych chłopców w celu zaprzyjaźnienia się”.
Whatcott krytykował także promocję homoseksualizmu w szkołach publicznych Saskatoon i University of Saskatchewan, co zostało uznane przez przedstawicieli komisji praw człowieka za niezgodną z prawem „mowę nienawiści”.
Trybunał stwierdził, że Whatcott naruszył art. 14 kodeksu praw człowieka, który zakazuje mowy „podżegającej do nienawiści, szyderstwa, pomniejszania lub w inny sposób znieważania godności każdej osoby lub grupy osób chronionych prawem”. Nakazał oskarżonemu zapłacić karę grzywny w wysokości 17,5 tys. dolarów. Zabronił mu także głoszenia swoich przekonań na temat homoseksualizmu.
Decyzja trybunału została podtrzymana w 2007 roku przez Sąd Ławy Królewskiej z Saskatchewan. Obalił ją jednak w 2010 roku Sąd Apelacyjny.
Prawnicy homoseksualnych aktywistów z organizacji EGALE twierdzą, że zachowania pederastów są nierozerwalnie związane z ich „orientacją seksualną”. Dlatego też - argumentowali – nie ma się co dziwić, iż pewne anonse pojawiają się w prasie, czy też, że niejako promuje się homoseksualizm w szkole. (sic!)
Obrońcy oskarżonego mężczyzny wskazywali na to, że jeśli osoba jest heteroseksualna, to nie daje się jej „wolnej ręki” do angażowania się w jakąkolwiek formę aktywności heteroseksualnej, tylko dlatego, że ma taką „ochotę”. Jeżeli dane osoby mają skłonności pedofilskie, to prawo nie zezwala im na swobodę działania, zgodnie z ich „orientacją”.
Obrońcy wolności słowa zwrócili uwagę na kneblowanie wolności wypowiedzi pewnych grup religijnych, na co pozwalają przepisy dotyczące tzw. mowy nienawiści, zawarte w kodeksach praw człowieka. Subiektywne poczucie zniewagi pozwala pewnym grupom bezkarnie pozywać do sądu duchownych i osoby powołujące się na nauczanie Biblii. Osoby te, by się obronić muszą ponosić ogromne koszty związane z przeciągającymi się sprawami.
Obrońcy wolności wypowiedzi postulują, by Sąd Najwyższy potwierdził, iż przepisy kodeksu karnego są wystarczające dla ścigania przestępstw dot. podżegania do nienawiści i by podważył przepisy, w oparciu o które decyzje podejmują tzw. komisje praw człowieka, powołane w celu obrony praw pederastów i lesbijek.
W najgorszym wypadku, jeśli Sąd Najwyższy stwierdzi, że tego typu przepisy są w uzasadnione i że nie ma konieczności wprowadzania zmian w zakresie ich interpretacji, oznaczać to będzie „polowanie” na każdego, kto głosi publicznie naukę biblijną nt. homoseksualizmu. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w ciągu najbliższych 6-9 miesięcy.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI | Aktualności | Piotr Skarga TV | Apostolat Fatimy