Wiele (może nawet większość…?) narodów zachodniego kręgu kulturowego od wieków wielbi Maryję mianem naszej Pani.
Our Lady
Nuestra Señora
Nossa Senhora
Notre Dame
Niemcy i Holendrzy idą nawet dalej, dodając przymiotnik „kochana”.
Unsere Liebe Frau
Onze Lieve Vrouw
Włosi z kolei – znani indywidualiści – używają zaimka dzierżawczego w liczbie pojedynczej, by podkreślić ich osobistą relację do Niej.
Madonna
Polacy natomiast nie mówią o Maryi nasza Pani. Taki Maryjny naród… Dziwne.
Nazywają Ją najczęściej Matką Bożą. A to jednak – jak by nie patrzeć – dosyć chłodne określenie. Ot, po prostu – faktograficzne. Co więcej, pobrzmiewa w nim pewien dystans. No bo Matka Boża, czyli czyjaś (Boga), a nie nasza. Nie mówimy wszak nasza Matka.
Z czego się to bierze? Czy z tego, żeśmy chłopskim narodem, który nie czuje się godzien spoufalania ze Świętością? Nie, to nie to – chłopskim (a w zasadzie schłopiałym, czy jeszcze lepiej: sproletaryzowanym) narodem jesteśmy dopiero od lat, co najwyżej, osiemdziesięciu, a naszą tradycyjną religijność zdefiniowała kultura szlachecka.
Więc może – wręcz przeciwnie – to fałszywe pojmowanie godności, ów przesadnie hołubiony w naszej narodowej mitologii ostatnich dwóch stuleci honor każe nam widzieć w zwrocie nasza Pani zbytnią uległość? Polacy zaś, zwłaszcza ci w szlacheckiej tradycji wychowani, we krwi mają nieskłonność do uległości. Często nawet wobec Boga (ci zaś wychowani w tradycji nieszlacheckiej – tylko wobec Boga).
Tak czy siak, nie nazywamy Maryi naszą Panią. Owszem, gdzieś tam marginalnie, sporadycznie może się takie określenie pojawić, ale nie stanowi ono żadnej normy, ba, nawet nie wyraża tendencji. Zupełnie jakby Najświętsza Maryja, zawsze Dziewica, Boga i człowieka Matka dla Polaków nie była Panią…
Bardzo dziwne.
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI | Aktualności | Piotr Skarga TV | Apostolat Fatimy